czwartek, 18 kwietnia 2013

'Porozmawiajmy o jedzeniu' z Malwiną

... z bloga Filozofia Smaku.































Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem niesystematyczna. Jeśli ktoś z Was jest stałym czytelnikiem poddziału "Porozmawiajmy o jedzeniu" to zapewne jest szczególnie wkurzony. Ostatnio wywiady pojawiają się raz na ruski rok. Ale już nadrabiam te zaległości wywiadem z kolejnym (bardzo dla mnie ważnym) blogerem. Porozmawiajmy o jedzeniu z Malwiną. Jako ciekawostkę powiem Wam, że ten wywiad powstawał przeszło rok(!). Na szczęście udało się!



"Nie miałam zielonego pojęcia jak taki blog         powinien być prowadzony"

Malwina pochodzi z Radomska chociaż aktualnie mieszka w Częstochowie. Jest jedną z najpopularniejszych blogerek kulinarnych w Polsce. Spośród potraw, które proponuje na swoim blogu z całą pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Dowiedzmy się więcej o Malwinie. Blog Malwiny ma już trzy lata- właśnie świętujemy jego urodziny.

 

 


Paulina: Bardzo się cieszę, że zechciałaś wziąć udział w moim blogowym cyklu. Uwielbiam Twojego bloga jednak jest mi bardzo ciężko ustalić datę założenia Twojego bloga. Kiedy to się stało? Czy coś Cię zainspirowało do tego, aby pokazać światu jak gotujesz? Opowiedz nam o swoich początkach w blogosferze kulinarnej.

Malwina: Blog powstał w 2010 roku. Nie pamiętam dokładnej daty jego założenia. Miało to chyba miejsce na przełomie kwietnia i maja. Nie wiem również, dlaczego w ogóle powstał. Wcześniej nie znałam nawet jednego bloga kulinarnego, nie miałam zielonego pojęcia jak taki blog powinien być prowadzony. Szybko jednak udało mi się odnaleźć w blogosferze kulinarnej. Poznałam mnóstwo fantastycznych ludzi, którzy są mi bardzo bliscy. Prowadzenie bloga zupełnie odmieniło moje spojrzenie na jedzenie i gotowanie.
Nie będę oryginalna, jeśli powiem, że gotować lubiłam od zawsze. Potrafiłam godzinami przypatrywać się Babci wyrabiającej ciasto na makaron czy pączki. Z pozoru prozaiczna czynność, jaką jest gotowanie, dawała mi spokój i wyciszenie. 
 Paulina: Wiem, że interesujesz się filozofią. Odbija się to również w nazwie Twojego bloga- "Filozofia smaku". Czy jest to zwykła nazwa, która przyszła Ci do głowy podczas tworzenia strony czy jest to specjalny zabieg? Być może narzucasz sobie jakieś zasady odnośnie pisania bloga tak aby pasowały do jego tytułu?



Malwina: Kiedyś na zaliczenie z przedmiotu Technologia Informacyjna miałam za zadanie przygotować projekt strony internetowej. Koleżanka podsunęła mi wówczas pomysł, aby strona ta była tematycznie związana z gotowaniem. Filozofia Smaku była pierwszą nazwą, jaka przyszła mi do głowy. Gdy kilka miesięcy później zakładałam bloga postanowiłam użyć tej samej nazwy. Użycie w nazwie słowa "filozofia" nie było przypadkowe, studiowałam wtedy właśnie filozofię. 

Paulina: Od zawsze zastanawiałam się skąd się wziął Twój blogowy pseudonim "Panna Malwinna". Teraz mam idealną okazję by zapytać.


Malwina: Na to pytanie też nie potrafię dać Ci odpowiedzi. Tego chyba nie wiedzą nawet najstarsi górale. 


Paulina: Piszesz bardzo regularnie. Czy przychodzi Ci to naturalnie czy musisz sobie narzucać systematyczność?


Malwina: Nie mam większych problemów z systematycznością. Należę do osób sumiennych, lubię to co robię i nie jest to dla mnie przymusem. Oczywiście zdarzają się dni, kiedy nie mam najmniejszej ochoty wyciągać aparatu i fotografować przygotowanych potraw. Wiele wymagam od samej siebie, więc często krytycznie podchodzę do tego, co robię w kuchni. Zawsze mam wrażenie, że coś mogłam zrobić lepiej.


Paulina: Można zauważyć, że lubisz kuchnię różnych zakątków świata. A jeśli miałabyś wybrać jedną- absolutny numer jeden, która by to była?


Malwina: Najbliższą mi kuchnią jest kuchnia arabska, a szczególnie marokańska i libańska. Mój Połówek także bardzo ją lubi, w okresie zimowym najchętniej jada tajine z dużą ilością cynamonu i kminu rzymskiego. Miłością do tej kuchni staram się zarażać innych. Od trzech lat organizuję akcję Festiwal Kuchni Arabskiej. Z roku na rok pasjonatów arabskich smaków przybywa, co mnie niezwykle cieszy. 


Paulina: Wiem, że mamy wspólnych czytelników. Chciałabym, abyś zaproponowała nam kilka swoich ulubionych dań, które można znaleźć na Twoim blogu. Coś co jest absolutnie dla każdego.


Malwina: Na chwilę obecną na blogu znajduje się ponad 800 przepisów. Wybór tylko kilku potraw jest niezwykle ciężki. Z pewnością poleciłabym krem z kurczaka z pieczarkami i porem zapiekany pod ciastem francuskim. To jedno z ulubionych dań mojej Mamy, która przygotowuje je kilka razy w miesiącu. Osobom, które chciałyby bliżej poznać kuchnię arabską zaproponowałabym tajine z wołowiny z ciecierzycą i daktylami. Z kolei tym, którym bliższe są smaki kuchni azjatyckiej, poleciłabym bułeczki tzai bao. To gotowane na parze bułki, bardzo podobne do polskich pampuchów. Nadziane są smacznym warzywnym farszem.



Paulina: Czy na Twoim blogu pojawiły się jakieś przepisy na dania, które przygotowałaś tylko raz? 
  
Malwina: Jest wiele potraw, które przygotowałam tylko raz. Nie oznacza to, że były niesmaczne, czy też nie warte uwagi. Lubię tworzyć nowe przepisy, udoskonalać wcześniejsze receptury, poznawać nowe smaki. Są potrawy, które często powtarzam np. włoskie pasty, azjatyckie dania przygotowywane metodą stir-fry.


Paulina: Domyślam się, że gotujesz dla siebie i tajemniczego "W". Co on na to? Lubi Twoją kuchnię? A może jest wybredny?


Malwina: 99% potraw, które znajdują się na blogu, zostało przygotowanych dla W. Pozostały 1% to potrawy, które jadam sama. W. lubi to, co gotuję, tym bardziej, że za każdym razem staram się mu podać coś nowego i niebanalnego. Sam ma dużą wiedzę na temat gotowania. Jest wiele rzeczy, za którymi nie przepada. Na czarnej liście znajdują się ryby słodkowodne i kalafior. Dawniej ta lista była o wiele dłuższa, jednak z czasem polubił znienawidzone składniki. Przykładowo jeszcze 4 lata temu nie jadł w ogóle warzyw, obecnie nie wyobraża sobie obiadu bez ich solidnej porcji . 


Paulina: A czy "W" gotuje czasem coś dla Ciebie?


Malwina: Zdarza się, że od czasu do czasu i W. przygotuje coś dla mnie. W sezonie letnim jest to najczęściej hiszpańska sałatka escalivada, zimą dahl z czerwonej soczewicy lub z ciecierzycy. 


Paulina: Z rozmów prywatnych z Tobą wiem, że aktualnie nie masz w domu piekarnika, a i zdarzało się tak, że brakowało Ci kiedyś deski do krojenia. Mimo to umieszczasz przepisy na takie piękne ciasteczka, muffinki czy pieczywo. Myślę, że to bardzo ciekawe pytanie. Być może ktoś z czytelników jest w podobnej sytuacji. Opowiesz nam o tym? Być może kogoś zainspirujesz:)
 

Malwina: Odkąd założyłam bloga, trzykrotnie zmieniałam miejsce zamieszkania . Ani na poprzednich, ani na obecnym nie posiadam kuchni, a jedynie aneks. Na pierwszym mój aneks złożony był jedynie ze zlewu i płyty na dwa palniki (miał jakieś 2 m2). Wszystkie czynności związane z gotowaniem wykonywałam w pokoju. Tak, jak wspomniałaś, nie miałam podstawowych akcesoriów kuchennych, takich jak np. deska do krojenia. Kupiłam ją dopiero po roku przy okazji kolejnej przeprowadzki. Nauczyłam się dzięki temu kroić w powietrzu. Bez problemu posiekam cebulę w kosteczkę bez użycia deski. Niestety cierpią na tym mocno palce. Za wałek do ciasta służy mi duża butelka po Pysiu, moją stolnicą jest mała silikonowa mata do pieczenia (wcześniej jako stolnicy używałam plastikowej tacy, deski do krojenia lub wałkowałam na arkuszu papieru do pieczenia). Wychodzę z założenia, że nie muszę posiadać ogromnej ilości ekskluzywnego sprzętu, by móc gotować. Ponieważ nie miałam piekarnika, kupiłam po kilku miesiącach kombiwar. Była to naprawdę świetna inwestycja, w końcu mogłam przygotowywać ciepłe potrawy, piec ciasta czy pieczywo. Było to stosunkowo czasochłonne, ponieważ w kombiwarze mieści się niewiele rzeczy. Pieczenie muffinek musiałam rozłożyć na 3 partie, nie wspomnę już o ciasteczkach  czy bułkach. Komicznie wyglądało pieczenie chleba, który pod koniec pieczenia musiałam przewracać do góry nogami, aby podpiec spód (sama już nie pamiętam, ile razy poparzyłam sobie dłonie). Kombiwar niestety padł po prawie 2 latach. Na kolejnym mieszkaniu miałam już piekarnik, niestety można było go otworzyć tylko na 30 centymetrów (nie wiem, kto rozmieszczał meble, ale biorąc pod uwagę taką fantazję, musiał być to mężczyzna;-)). Dodatkowo sam zmieniał temperaturę pieczenia. Czasem zdarzało się, że po kilku minutach z ustawionej temp. 180 stopni przestawiał się na 240. Na obecnym mieszkaniu piekarnik już jest, działa i dzielnie mi służy. Nie jest może najnowszy, ale piecze bez zarzutu. 


Paulina: Ten kto odwiedza Twojego bloga zwraca uwagę na świetne przepisy, ale i na dobrej jakości zdjęcia. Muszę przyznać, że Twoje są bardzo apetyczne i po prostu piękne. Uczyłaś się kiedyś fotografii? A może to Twój naturalny dar? Może dasz nam kilka rad?


Malwina: Dziękuję za miłe słowa, jednak w kwestii fotografii jestem amatorką, co zresztą widać po zdjęciach znajdujących się na blogu. Jak wspomniałam wcześniej, krytycznie podchodzę do tego, co robię. Na blogu znajduje się tylko kilka zdjęć, z których jestem zadowolona. Ciągle się uczę ale patrząc na zdjęcia, które robiłam np. rok temu, widzę spory postęp. Przede mną jednak jeszcze bardzo dużo pracy.
 


Paulina: No dobrze, ale blogowanie blogowaniem (i gotowanie gotowaniem), ale chyba przyznasz mi rację, że czasem są okazje, aby wyjść do restauracji i zjeść coś co przygotuje dla Ciebie kucharz. Jakie miejsca wtedy wybierasz?


Malwina: Nie bywam w restauracjach, nie mam też w zwyczaju jeść na mieście. Przy okazji wakacyjnych wyjazdów zdarza mi się trafić do jakiejś restauracji, jednak jest to podyktowane przez osoby mi towarzyszące. Po ubiegłorocznym wypadzie do Sandomierza jestem mocno rozczarowana stanem polskich lokali gastronomicznych. Karty dań pełne błędów świadczących o braku znajomości podstawowych dań z kuchni europejskiej. Oczywiście, by przyciągnąć zagranicznych turystów karta musi być także w języku angielskim. I tu widoczna jest popularność Google Translator. Naleśniki z dżemem przetłumaczone jako… "jam". Sam naleśnik to "pancake". Risotto pisane jako "rizzotto". Można tak wymieniać w nieskończoność. Tu już nie chodzi tylko o błędy stylistyczne. Bo gdy zamawiasz w lokalu risotto a kelner podaje Ci odsmażony długoziarnisty ryż wymieszany z koncentratem pomidorowym, naprawdę odechciewa się jedzenia na mieście. Dlatego bywając w lokalach najczęściej zamawiam mocno schłodzoną „zupę piwną” w butelce.



Paulina: Może zdradzisz nam swoje plany dotyczące Twojej kuchni i Twojego bloga na najbliższe kilka tygodni/ miesięcy?


Malwina: W najbliższym czasie chciałabym, by na FS pojawiło się więcej przepisów na potrawy wegańskie. Z pewnością będzie też więcej recenzji książek kucharskich. Pojawi się także nowy cykl, ale pozwolę sobie nie zdradzać póki co szczegółów.


 Paulina: Malwinko, już Cię nie męczę z tymi pytaniami. Dziękuję Ci bardzo za rozmowę. Może Ty chcesz o coś zapytać mnie?


Malwina: Chciałabym Cię zapytać, jaką potrawę z naszej rodzimej kuchni polskiej lubisz najbardziej?

 Paulina: Malwinko, po jednej z naszych rozmów wiesz, że uwielbiam rosół. Poza tą królową zup chętnie zjadłabym młode ziemniaczki z mizerią i schabowym (ale w wersji z piersi kurczaka).

10 komentarzy:

  1. Cały rok? Wow, nieźle :) Podoba mi się wywiad, a swoją drogą, wydaje mi się, że nasz styl nieco się pokrywa, jeśli chodzi i o wygląd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Calusieńki:) Nasz? Chyba masz na myśli Twój i Malwiny?

      Usuń
  2. Dopiero teraz odkryłam ten Twój 'cykl' - bardzo fajna rzecz, takie blogowe wywiady, czekam na więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już teraz zapraszam do następnych.

      Usuń
  3. prestiżowa strona, zapraszam moją!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie nowy wywiad i do tego taki ciekawy. Po tym wywiadzie mój podziw dla Malwiny wzrósł jeszcze bardziej - piec takie cuda bez piekarnika, to jest dopiero sztuka!
    Zawsze czekam z niecierpliwością na kolejne rozmowy z blogerami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy wywiad, choć znając Malwinę z grupy wspólnego gotowania i wiedząc jak barwną jest osobą, czuję mały niedosyt ;) Uwielbiam jej dania i pomysłowość. Ona wie co robi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Malwina The Best!!!

    Dzieki niej odkrylam jak fajnie jest piec domowe pieczywo!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. jest i Maliwna :)
    bardzo ciekawy wywiad, fajnie dowiedzieć się czegoś ciekawego o kimś kogo odwiedza się regularnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. super, że i Ty Malwinno zagościłaś w tym cyklu :) ze swojego doświadczenia wiem, że to fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania i dyskusji. Jeśli masz jakieś pytania- pisz śmiało. Wkrótce odpowiem. Będzie mi miło jeśli podpiszesz się swoim nickiem (w przypadku anonimów). Tymczasowo włączyłam weryfikację obrazkową z powodu dużej liczby spamu. Wkrótce ją zdejmę.