Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokos. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 stycznia 2011

Koktajl czekoladowo- bananowo- kokosowy

Tylko to zobaczyłam na blogu dwie chochelki, a już wiedziałam, że zrobię to! Czekolada, banan i kokos to jedne z moich ulubionych smaków, a więc pomyślałam, że ich połączenie skłoni mnie do krzyknięcia: "WOW!". Nie myliłam się. Ale przepis troszkę zminiłam.





Czego potrzebujemy? : (na pięć kieliszków do wina)

-  tabliczka mlecznej czekolady, czyli 100g
- 2 banany
- puszka mleczka kokosowego, czyli 400 ml
- 1,5 szklanki mleka
- dowolna bita śmietana
- trochę startej czekolady do posypania

I co dalej? :

Banany traktujemy blenderem. Czekoladę (100 g) rozpuszczamy w kąpieli wodnej, a następnie mieszamy z mlekiem w trakcie jego gotowania (ważne! nie możemy zagotować). Do bananów dodajemy mleko z czekoladą i mleczko kokosowe. Blenderujemy, a następnie schładzamy. Koktajl warto podać w ładnych kieliszkach, udekorowane bitą śmietaną i wiórkami z czekolady lub jak tylko chcesz.

Smak? Warto się delektować. Bazujący smak to banany, następnie wyczuwamy kokos. Czekolada gra tu drugie skrzypce. Całość nie jest słodka, więc sympatycy słodkich wrażeń mogą dodac cukier. Mimo wszystko mi się podobała ta wykwintna wersja nadana przez mleczko kokosowe.  Komplementy? Mój dziadek powiedział, że bardzo czuć banany, a on nie lubi bananów, ale w tej wersji może być. czyli chyba smakowało:)

środa, 5 stycznia 2011

Shake kokosowy

Przepis na ten niebanalny napój pochodzi z bloga Ireny i Andrzeja. Chociaż nasze wykonanie jest nieco inne. Ciągle intryguje mnie dodawanie coli do różnych potraw. Potwierdza to fakt, że na tym nowiusieńkim blogu są już dwa przepisy, w których trzeba użyć tego napoju. Smak tego shake jest bardzo ciekawy. Lekko słodki, ale nie za bardzo. Wyczuwalna jest nuta coli i słoność orzeszków. Myślę, że to fajny napój. Warto spróbować i ocenić samemu:P




Czego potrzebujemy? : (na cztery takie szklanki jak na zdjęciu)

- opakowanie budyniu kokosowego
- 2 szklanki mleka (my daliśmy 1,5, bo nam się w blenderze by nie zmieściło)
- 1,5 szklanki coli
- orzeszki ziemne (w sumie nie wiem ile powinno się ich dodać, my orientacyjnie kupiliśmy 2 opakowania po 50 g i chyba to właśnie to)
- dodatkowo ok. 0,5 l mleka (do ugotowania budyniu)
- dodatkowo ok. 2 łyżki cukru ( do ugotowania budyniu)

I co dalej? :

Budyń gotujemy wg. przepisu na opakowaniu. A następnie schładzamy go. Zimny budyń wlewamy do dzbanku blendera razem z resztą składników i mieszamy chwilę na najwyższych obrotach. Przed podaniem mocno schładzamy.

Ja osobiście parę rzeczy bym jeszcze pozmieniała. Może zamiast budyniu warto dodać lody kokosowe lub o dowolnym smaku? A latem na pewno użyłabym zmiażdżonych kostek lodu. Warto kombinować.

środa, 29 grudnia 2010

Likier kokosowy

Mój pierwowzór tego przepisu pochodzi z bloga Brulion z przepisami. Tak sobie przeglądam, zachwycam się i dalej przeglądam. Kiedy zobaczyłam wpis na jej "malibu domowej roboty" stwierdzilam, że to idealny przepis na mój sylwestrowy alkohol (ponieważ czysta wódka nie jest trunkiem przeze mnie lubianym).  Nawet chciałam zrobić wszystko tak samo jak w tym przepisie... No ale. Tomek został wysłany do sklepu, a ja poszłam szukać zapasów wódki.



Czego potrzebujemy? :

- pół litra czystej wódki
- 200 g białych wiórek kokosowych
- 2 puszki mleka skondensowanego słodzonego
- saszetka cukru wanilinowego
- 2  łyżeczki cukru trzcinowego
- trochę mleka krowiego

I co dalej? :

Wódkę łączymy z wiórkami. Nam wyszło bardzo, bardzo gęste (co nas trochę przeraziło). Chowamy na godzinę do lodówki. Następnie dzielimy na pół. Połowa mikstury powinna trafić do blendera (takiego ze dzbankiem), dodajemy puszkę mleka, pół saszetki cukru wanilinowego, łyżeczkę cukru trzcinowego, niewielką ilość mleka krowiego. Całość porządnie miksujemy. To samo robimy z drugą połową mikstury (całość by się po prostu nie zmieściła). Wszytsko przelewamy przez sitko, dokładnie odsączając wiórki (tam jest nasz cenny likier). Nam wyszło trochę ponad litr.

Teraz butla siedzi w lodówce i poczeka tam na sylwestra.

Moja rada:

Wiórki pod wpływem miksowania w blenderze i odsączania przypominają lody waniliowe lub inną tego typu paćkę. Nie wyrzucajcie ich. Może z tego powstać coś fajnego. W mojej głowie już kłębi się kilka pomysłów. Prześpię się z tym i powiem co wymyśliłam może już jutro.